Konferansjer zawsze wie, kto jest jego publiką   Recently updated !


Wiedza o tym, do kogo się mówi ze sceny, jest kluczowa dla dobrego poprowadzenia eventu. Rolę odgrywa wiele czynników – jak choćby wiek i płeć gości, na ile znają dany temat lub firmę, a także po co zostali zaproszeni. Poznanie tych aspektów pozwala dobrać odpowiedni styl, język oraz poziom szczegółowości tak, by wszyscy świetnie się bawili i czuli szanowani. W sytuacjach skrajnych nieprzygotowanie konferansjera w tym temacie może z kolei doprowadzić do afery.

Przykład? Proszę bardzo: podczas przygotowań do jednego z eventów dowiedziałam się, że rok wcześniej wydarzenie prowadził Bardzo Słynny Konferansjer, co ważne w tym przypadku – mężczyzna. Twarz znana z ekranów, doświadczona i przebierająca w ofertach jak w ulęgałkach. Co mogło zatem pójść nie tak? Cóż, gwiazda zaczęła ze sceny sypać szowinistycznymi dowcipami – mając za publikę pracowników korporacji, gdzie ponad połowa zatrudnionych to kobiety. Oprócz oczywistego niesmaku pojawił się istotny aspekt wartości firmy, która pracownikom zabrania dyskryminacji, molestowania i seksizmu we wszelkich formach. Tym samym wyszło na to, że firma zapłaciła grube pieniądze za obrażanie ze sceny swoich pracownic wbrew własnym zasadom. Możliwych reperkusji – od rysy na wizerunku i morale poczynając, na potencjalnych pozwach lub utratach stanowisk kończąc – nie da się nawet w pełni wymienić.

I tu moje kilkuletnie doświadczenie korporacyjne okazało się niezwykle cennym elementem w oczach klienta, którego uspokoił fakt, że znam i rozumiem wagę takich wewnętrznych regulaminów. Dzięki temu klient mógł być pewien, że sytuacja z poprzedniego roku nie powtórzy się w żadnej z potencjalnych wariacji – abstrahując już od samego pomysłu sypania wątpliwymi żartami na scenie.

 

Citi International 2012-2015