Konferansjer szyje możliwie niewidzialną nicią   Recently updated !


Jednym z zadań konferansjera jest błyskawiczne reagowanie w przypadku jakichkolwiek odstępstw od scenariusza. Przez organizatorów często bywa proszony o tak zwane „szycie”, czyli improwizowaną reakcję na opóźnienia, problemy techniczne i inne nieprzewidziane sytuacje. 

Muszę się przyznać, że po poprowadzeniu pewnego eventu bardzo się zdziwiłam, gdy organizator zaczął mi żarliwie dziękować za świetne szycie, które wyglądało jak element scenariusza, planowany od samego początku. Ponieważ takie akcje ratunkowe traktuję jako naturalny element zadań konferansjerskich, nie rozumiałam, skąd te gorące podziękowania. I wtedy dowiedziałam się, z czym wyskoczył poprzedni prowadzący – i nie mogłam w to uwierzyć.

Co się zatem wydarzyło? Ten Bardzo Słynny Konferansjer, rozpoznawalny w mediach, zaprawiony w bojach i naprawdę słono opłacany na hasło „szyj, bo mamy problemy techniczne” wyszedł do publiczności i zabłysnął tekstem: „Proszę państwa, organizator ma problemy techniczne. Wrócę do państwa po przerwie” i zszedł ze sceny. Organizatorowi opadły ręce, publiczność była zdezorientowana, event stracił płynność – słowem, porażka na całej linii, której nic już nie uratuje.

Dobre „szycie” jest możliwie niewidzialne, spójne z całością wydarzenia, publiczności ma wydawać się częścią całego scenariusza. Niektórzy mają zawsze w pogotowiu kilka uniwersalnych anegdot, inni elastycznie dostosowują swoje reakcje do tematyki danego eventu – grunt to umieć zagospodarować taką nieprzewidzianą przerwę, niezależnie czy trwa minutę, czy wydaje się ciągnąć w nieskończoność. A finalnie konferansjer ma wrócić do prowadzenia wydarzenia według skryptu, jakby nic się nie stało i nigdy nie zdradzić, że taka sytuacja miała miejsce.

Dlatego dziś, zamiast konkretnego przykładu z mojego portfolio, zapraszam sprawdzenia całego mojego dorobku zebranego w wygodny dokument pdf: Anna Butrym – portfolio.